Recepty dla rynku pracy

Bez pracy czy bez chęci do pracy? – to hasło debaty roku Północnej Izby Gospodarczej, która odbyła się dzisiaj (21 października) w Szczecinie. Poprowadził ją przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich Ryszard Petru. Jednym z panelistów był także marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz.
Punktem wyjścia dla dyskusji było podsumowanie wyników ankiety obrazującej poglądy pracodawców o rynku pracy i pracownikach z jednej strony, a z drugiej - opinie osób poszukujących pracy. Badanie na próbie 400 osób na zlecenie PIG przeprowadziła firma LSJ HR Group.
Mimo dużego bezrobocia w regionie 81% pracodawców ma problemy ze znalezieniem pracowników, przede wszystkim z powodu braku kwalifikacji, wygórowanych oczekiwań finansowych, czy wręcz braku chęci do pracy. Pomimo sygnałów, że w krajach zachodnich jest wyższa kultura i atmosfera pracy, pracodawcy w większości nie są gotowi do wprowadzenia zmian w tym zakresie. Chcieliby zatrudniać osoby zaangażowane, uczciwe, odpowiedzialne i rzetelne. Co ciekawe w kontekście wcześniejszych odpowiedzi, kwalifikacje i doświadczenie stawiają na dalszym planie.
Pracownicy natomiast narzekają, że trudno znaleźć im ofertę pracy dostosowaną do ich kwalifikacji (ponad 80% respondentów). Połowa badanych mówiła o niskich zarobkach, oferowanych im przez pracodawców. Poszukujący zatrudnienia twierdzą, że pracę można dostać w regionie „po znajomości”, często na tzw. umowy śmieciowe lub szukać poza granicami kraju. Jednak na pytanie o największe firmy działające w regionie niemal połowa badanych nie potrafiła odpowiedzieć lub wskazywali zaledwie jedną – dwie firmy. Niewielu także było gotowych do podjęcia trzymiesięcznego bezpłatnego stażu w zamian za gwarancję późniejszego zatrudnienia.
- Te wyniki nie zaskakują – stwierdził marszałek Olgierd Geblewicz. – Od dawna osoby poszukujące pracy narzekają na jakość ofert, a pracodawcy na brak wykwalifikowanej kadry. W badaniach zasygnalizowano jednak inny problem: szarą strefę. Wielu ludzi nie podejmuje oficjalnie zatrudnienia, rejestruje się w urzędach pracy, w rzeczywistości pracując czy to sezonowo w pasie nadmorskim, czy też w Niemczech lub Skandynawii za lepsze wynagrodzenie. Nie ma co piętnować tego zjawiska, bo każdy człowiek ma prawo do lepszego życia, ale niestety efektem jest statystyka zakłamująca rzeczywistość.
Zdaniem Olgierda Geblewicza, nadgraniczne położenie regionu stanowi zarówno jego potencjał, jak i pewną trudność: – Obserwujemy drenaż kadry z jednej strony, ale z drugiej - łatwiej przyciągnąć firmę w oparciu o bliskość Europy Zachodniej. Położenie buduje nasze przewagi konkurencyjne.
Dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy Andrzej Przewoda potwierdził, że wyniki badań obrazują sytuację na rynku pracy. - Mamy 91 tys. osób zarejestrowanych jako bezrobotne, ale jednocześnie brak ludzi do pracy. Te dwa rozjeżdżające się wektory można zbliżać poprzez kształcenie tych, którzy są bezrobotni, albo działać już na etapie edukacji młodych ludzi. W perspektywie lat 2014-2020 region otrzyma ogromne wsparcie unijne na odbudowę kształcenia zawodowego. Będziemy budować takie mechanizmy finansowe, które zagwarantują współpracę szkolnictwa z pracodawcami – mówił.
Sceptycznie do tych pomysłów odniósł się reprezentant NSZZ Solidarność, Krzysztof Nawrocki. – Nasz rynek pracy jest jak każdy inny. To, że odbudujemy szkolnictwo zawodowe nie oznacza, że zatrzymamy tych ludzi na miejscu, bo oni zdobędą wykształcenie i wyjadą z Polski za lepszym wynagrodzeniem, atmosferą i warunkami pracy – stwierdził.
Ciekawym głosem w dyskusji okazał się głos najmłodszego jej uczestnika, Dominika Grzębki z AIESEC. – W Polsce nie tylko poziom studiów jest niższy niż za granicą, ale też pracodawcy przychodzą do studentów już na etapie nauki. Ja w czasie studiowania tutaj ani razu nie spotkałem żadnego pracodawcy – powiedział.
Ryszard Petru przyznał, że faktycznie dużo lepiej „wyłapać” studenta na 3. roku i przygotować go do wejścia na rynek pracy pod kątem potrzeb danego przedsiębiorcy, zaś prezes PIG Dariusz Więcaszek bronił swego środowiska wskazując na bardzo trudną współpracę biznesu z uczelniami.
Podsumowując dyskusję marszałek Olgierd Geblewicz zaznaczył, że nie ma jednej recepty na rozwiązanie wszystkich bolączek zachodniopomorskiego rynku pracy. – Musi pojawić się oferta inwestycyjna i dostosowany do niej rynek pracy, gdzie pracodawcy wezmą na siebie część odpowiedzialności za przygotowanie kompetentnego pracownika. Im większa dostępność atrakcyjnych miejsc pracy, tym większa będzie możliwość zatrzymania ludzi w tym regionie. Nadszedł moment, że biznes nie może dłużej konkurować tylko kosztami pracy. Pojawił się nacisk na innowacje, świat nauki też chce współpracować. W kolejnej perspektywie unijnej będziemy kierować pieniądze do uczelni i szkół tylko poprzez przedsiębiorców. W każdej innej sytuacji te pieniądze nie zostaną odpowiednio wydane.
Debatę zakończyło podpisane porozumienia pomiędzy Wojewódzkim Urzędem Pracy w Szczecinie a partnerami o współpracy przy realizacji Zachodniopomorskich Gwarancji dla młodzieży. Strony zobowiązały się w nim m.in. do: rozpowszechniania inicjatywy Gwarancji dla młodzieży wśród osób młodych, rozpoznania potrzeb osób młodych w zakresie instrumentów wsparcia zmierzających do podjęcia zatrudnienia, wypracowania założeń do organizacji konkursów dedykowanych osobom młodym w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój 2014-2020 oraz wsparcia młodych w podejmowaniu zatrudnienia.


